Bioasekuracja na fermie drobiu często kojarzy się z matą dezynfekcyjną, zmianą obuwia i zakazem wstępu dla osób postronnych. W praktyce jest to znacznie szerszy system, którego skuteczność zależy przede wszystkim od tego, czy poszczególne zasady są rzeczywiście przestrzegane każdego dnia.
Wieloletnia praca na fermach drobiu oraz doświadczenie związane z audytami bioasekuracji i działaniami dotyczącymi chorób zakaźnych nauczyły mnie, że największym problemem rzadko jest całkowity brak zabezpieczeń.
Częściej spotykam sytuację, w której procedury istnieją, ale pomiędzy nimi pozostają niewielkie luki.
To właśnie te pozornie drobne elementy mogą zdecydować o tym, czy czynnik zakaźny zostanie wniesiony na fermę.
1. Mata dezynfekcyjna nie tworzy bioasekuracji
Jednym z najbardziej widocznych elementów zabezpieczenia fermy jest miejsce dezynfekcji pojazdów lub obuwia.
Sama jego obecność nie świadczy jednak o skuteczności.
W praktyce znaczenie ma między innymi:
- czy środek jest przygotowany we właściwym stężeniu,
- jak często roztwór jest wymieniany,
- czy nie jest silnie zanieczyszczony materiałem organicznym,
- czy czas kontaktu ze środkiem jest wystarczający,
- czy dezynfekcja obejmuje rzeczywistą drogę przemieszczania się ludzi i sprzętu.
Jeżeli człowiek po przejściu przez matę stawia następnie stopę w miejscu zanieczyszczonym, cały wcześniejszy zabieg traci znaczną część swojej wartości.
Dlatego podczas oceny fermy patrzę nie tylko na to, czy sprzęt do dezynfekcji jest obecny, ale przede wszystkim jak wygląda rzeczywisty ruch ludzi i pojazdów.
2. Granica między strefą brudną i czystą musi być jednoznaczna
Jednym z najważniejszych elementów bioasekuracji jest fizyczne i organizacyjne oddzielenie strefy zewnętrznej od części produkcyjnej.
Problemy zaczynają się wtedy, gdy granica istnieje bardziej „na papierze” niż w codziennej pracy.
Typowe sytuacje to:
- wejście do kurnika w tym samym obuwiu, w którym chodzi się po terenie fermy,
- odkładanie czystego wyposażenia w strefie brudnej,
- siadanie lub opieranie się o powierzchnie należące do obu stref,
- przenoszenie przedmiotów przez granicę bez dezynfekcji,
- omijanie procedury podczas szybkiego wejścia „tylko na chwilę”.
W dobrze zaprojektowanym systemie pracownik nie powinien się zastanawiać, gdzie kończy się jedna strefa, a zaczyna druga.
Granica musi być widoczna, logiczna i łatwa do przestrzegania.
3. Najsłabszym punktem często jest codzienna rutyna
Procedury bioasekuracyjne najłatwiej przestrzegać wtedy, gdy pojawia się zagrożenie chorobą zakaźną.
Znacznie trudniej utrzymać ten sam standard przez cały rok.
Po kilku tygodniach rzutu pojawia się rutyna:
„przecież nic się nie dzieje”,
„wchodzę tylko na minutę”,
„ten sprzęt był używany tylko obok”,
„samochód już tu dzisiaj był”.
Właśnie wtedy bioasekuracja zaczyna się stopniowo rozszczelniać.
Z mojego punktu widzenia dobry system powinien być na tyle prosty, aby można go było stosować codziennie, również wtedy, gdy nikt nie spodziewa się problemu.
4. Wspólny sprzęt pomiędzy kurnikami to realne ryzyko
Na fermach z wieloma obiektami bardzo łatwo jest przenosić sprzęt z jednego kurnika do drugiego.
Mogą to być:
- narzędzia,
- wózki,
- wiadra,
- wagi,
- urządzenia techniczne,
- sprzęt używany do leczenia lub szczepień.
Problem jest szczególnie istotny wtedy, gdy w jednym obiekcie pojawia się początek problemu zdrowotnego, który nie został jeszcze rozpoznany.
Jeżeli ten sam sprzęt zaczyna krążyć pomiędzy kurnikami, może stać się jednym z elementów rozprzestrzeniania zakażenia.
Dlatego dobrze jest określić:
- który sprzęt pozostaje na stałe w danym obiekcie,
- co może być współdzielone,
- jak powinno wyglądać czyszczenie i dezynfekcja przed przeniesieniem.
W wielu przypadkach proste oznaczenie sprzętu przypisanego do konkretnego kurnika jest skuteczniejsze niż skomplikowana procedura, której nikt później nie stosuje.
5. Kolejność wejść do kurników ma znaczenie
Jeżeli na fermie znajduje się kilka stad o różnym wieku lub stanie zdrowia, kolejność wykonywania obchodów nie powinna być przypadkowa.
W sytuacji, gdy w jednym obiekcie pojawiają się:
- objawy kliniczne,
- zwiększona śmiertelność,
- biegunka,
- problemy oddechowe,
powinno się ograniczać możliwość przenoszenia materiału biologicznego do pozostałych kurników.
Zasada przechodzenia od stad o niższym ryzyku do stad problemowych jest prosta, ale w praktyce wymaga dobrej organizacji pracy.
W dużych kompleksach właśnie organizacja ruchu ludzi pomiędzy obiektami może mieć bardzo duże znaczenie.
6. Pojazdy i osoby z zewnątrz wymagają szczególnej uwagi
Ferma nie funkcjonuje w izolacji.
Regularnie pojawiają się na niej:
- samochody dostawcze,
- serwisanci,
- ekipy techniczne,
- osoby związane z odbiorem ptaków,
- pracownicy firm zewnętrznych,
- lekarze weterynarii.
Każda taka wizyta oznacza potencjalne połączenie gospodarstwa ze środowiskiem zewnętrznym.
Nie chodzi o to, aby całkowicie uniemożliwić dostęp do fermy, ale aby ograniczyć ruch do niezbędnego minimum i odpowiednio nim zarządzać.
W praktyce warto wiedzieć:
- czy samochód musi wjechać w strefę produkcyjną,
- gdzie poruszała się wcześniej dana osoba,
- czy konieczne jest wejście do kurnika,
- jakie zasady zmiany odzieży i obuwia obowiązują osoby z zewnątrz.
Im więcej przypadkowego ruchu, tym trudniej kontrolować bioasekurację.
7. Łapanie i odstawa ptaków są okresem podwyższonego ryzyka
Moment odbioru ptaków jest szczególny.
Na fermę wchodzą ludzie i sprzęt, których na co dzień tam nie ma. Zwiększa się liczba pojazdów, otwierane są bramy i drzwi, a część standardowych zasad organizacyjnych jest trudniejsza do utrzymania.
W przypadku ubiórki części stada problem jest jeszcze bardziej złożony, ponieważ pozostałe ptaki nadal pozostają na fermie.
Dlatego po takim wydarzeniu zwracam szczególną uwagę na:
- ruch ekip,
- sprzęt wykorzystywany podczas łapania,
- kontakt pomiędzy obiektami,
- czyszczenie miejsc, przez które przemieszczali się ludzie i sprzęt,
- zachowanie zasad bioasekuracji wobec pozostającej części stada.
To moment, który warto uwzględniać również podczas późniejszej analizy problemu zdrowotnego pojawiającego się kilka dni po częściowej odstawie.
8. Martwe ptaki również mogą być źródłem problemu
Sposób postępowania z padłymi ptakami jest elementem bioasekuracji, o którym czasem mówi się mniej niż o wejściu do kurnika.
Tymczasem regularne wynoszenie padłych sztuk oznacza przemieszczanie potencjalnie zakaźnego materiału z części produkcyjnej na zewnątrz.
Ważne jest:
- którędy wynoszone są ptaki,
- jakie pojemniki są wykorzystywane,
- czy wracają one później do kurnika,
- gdzie znajduje się miejsce przechowywania padłych sztuk,
- czy nie krzyżuje się ono z innymi drogami ruchu.
Dobrze zaprojektowana ferma powinna umożliwiać wykonanie tej czynności bez niepotrzebnego przenoszenia zanieczyszczeń.
9. Mycie to nie to samo co dezynfekcja
W praktyce dezynfekcja jest skuteczna dopiero wtedy, gdy powierzchnia została wcześniej odpowiednio przygotowana.
Pozostałości:
- ściółki,
- kału,
- kurzu,
- tłuszczu,
- innych zanieczyszczeń organicznych
mogą ograniczać działanie środków dezynfekcyjnych.
Dlatego podczas oceny przygotowania kurnika większe znaczenie ma dla mnie cały proces:
usunięcie materiału organicznego → mycie → wysuszenie/przygotowanie powierzchni → dezynfekcja → odpowiedni czas działania.
Samo użycie drogiego preparatu nie naprawi błędów popełnionych wcześniej.
10. Dziki ptak nie musi wejść do kurnika, aby stworzyć ryzyko
W przypadku chorób takich jak grypa ptaków dużo uwagi poświęca się bezpośredniemu kontaktowi z dzikim ptactwem.
Ryzyko nie ogranicza się jednak do sytuacji, w której dziki ptak znajdzie się wewnątrz budynku.
Materiał biologiczny może być przenoszony pośrednio:
- na obuwiu,
- na kołach pojazdów,
- ze ściółką,
- poprzez wodę,
- na sprzęcie,
- na powierzchniach znajdujących się na zewnątrz obiektu.
Dlatego warto patrzeć na gospodarstwo szerzej niż tylko przez pryzmat szczelności samego kurnika.
11. Bioasekurację warto oceniać zanim pojawi się choroba
Najlepszym momentem na znalezienie słabych punktów fermy nie jest dzień, w którym gwałtownie rośnie śmiertelność.
Znacznie łatwiej zrobić to w okresie spokojnej produkcji.
Podczas audytu warto przejść przez fermę tak, jak robi to:
- pracownik,
- samochód dostawczy,
- serwisant,
- przenoszony sprzęt,
- wywożona padlina.
Pozwala to zobaczyć, gdzie drogi „czyste” i „brudne” zaczynają się krzyżować.
W mojej ocenie praktyczny audyt bioasekuracji powinien prowadzić przede wszystkim do odpowiedzi na pytanie:
„Którędy czynnik zakaźny najłatwiej mógłby dostać się na tę fermę lub przenieść pomiędzy kurnikami?”
Dopiero później warto zastanawiać się, jak tę drogę przerwać.
12. HPAI i ND pokazują, dlaczego szczegóły mają znaczenie
Doświadczenie związane z działaniami dotyczącymi HPAI i ND pokazuje, że przy chorobach zakaźnych konsekwencje pojedynczego błędu mogą wykraczać daleko poza jedno stado.
Dlatego w okresach zwiększonego zagrożenia szczególnie ważne stają się:
- ograniczenie wizyt,
- kontrola ruchu pojazdów,
- konsekwentna zmiana odzieży i obuwia,
- zabezpieczenie przed dzikimi ptakami,
- właściwa dezynfekcja,
- szybkie reagowanie na niepokojące objawy i wzrost śmiertelności.
Nie oznacza to jednak, że zasady te powinny obowiązywać wyłącznie podczas zagrożenia epizootycznego.
Najlepsza bioasekuracja to ta, która działa zanim pojawi się informacja o chorobie w okolicy.
Dobra bioasekuracja powinna być praktyczna
Po latach pracy na fermach coraz bardziej przekonuję się, że skuteczna bioasekuracja nie polega na tworzeniu jak największej liczby procedur.
Znacznie ważniejsze jest stworzenie kilku jasnych zasad, które:
- odpowiadają rzeczywistym zagrożeniom,
- są możliwe do wykonania,
- są zrozumiałe dla pracowników,
- można konsekwentnie stosować każdego dnia.
Czasami większy efekt daje poprawienie jednego źle zorganizowanego wejścia do kurnika niż dodanie kolejnych stron dokumentacji.
Dlatego podczas oceny fermy staram się patrzeć nie tylko na zgodność z wymaganiami, ale przede wszystkim na to, jak bioasekuracja funkcjonuje w codziennej praktyce.