Podział fermy na strefę czystą i brudną jest jednym z podstawowych elementów bioasekuracji. W praktyce samo wyznaczenie granicy nie wystarcza. Najważniejsze jest to, czy człowiek wchodzący do kurnika może tę granicę przekroczyć w sposób jednoznaczny, powtarzalny i bez ponownego zanieczyszczenia odzieży, obuwia lub sprzętu.

Podczas wieloletniej pracy na fermach drobiu i oceny bioasekuracji wielokrotnie spotykałem obiekty, w których wszystkie potrzebne elementy teoretycznie były obecne: ławka, obuwie fermowe, środek dezynfekcyjny, odzież ochronna. Problem pojawiał się dopiero wtedy, gdy obserwowało się, jak wejście jest używane w codziennej pracy.

Dobra śluza sanitarna nie musi być skomplikowana. Powinna przede wszystkim wymuszać prawidłową kolejność czynności.

Gdzie właściwie zaczyna się strefa czysta?

To jedno z pierwszych pytań, które warto zadać podczas oceny wejścia do kurnika.

Osoba przychodząca z zewnątrz wnosi na obuwiu i odzieży materiał pochodzący z otoczenia kurnika, samochodu, innych budynków, a czasem również z innej fermy. Wszystko do momentu skutecznej zmiany odzieży i obuwia należy więc traktować jako część „brudną”.

Po drugiej stronie powinien znajdować się obszar przeznaczony wyłącznie dla osób przygotowanych do wejścia do części produkcyjnej.

Granica musi być widoczna. Może nią być ławka, bariera, próg lub odpowiednio zaprojektowana śluza. Znacznie gorzej działa sytuacja, w której pracownik po prostu „wie”, że w określonym miejscu powinien zmienić buty, ale fizycznie nic nie oddziela obu powierzchni.

W codziennej pracy bardzo szybko dochodzi wtedy do ich mieszania.

Ławka sanitarna działa tylko wtedy, kiedy naprawdę rozdziela strefy

Popularnym rozwiązaniem jest ławka oddzielająca część brudną od czystej.

Jej sens polega jednak nie na samym postawieniu mebla w pomieszczeniu, ale na uniemożliwieniu przejścia z jednej strony na drugą w tym samym obuwiu.

Prawidłowy schemat powinien być intuicyjny: osoba siada od strony brudnej, zdejmuje obuwie zewnętrzne, przekłada nogi przez barierę i dopiero po stronie czystej zakłada obuwie przeznaczone do danego obiektu.

Jeżeli można bez problemu obejść ławkę bokiem, przejść obok niej albo stanąć jedną nogą po jednej, a drugą po drugiej stronie, granica szybko staje się umowna.

Z praktycznego punktu widzenia dobre rozwiązanie powinno utrudniać wykonanie czynności źle, a ułatwiać wykonanie jej prawidłowo.

Najczęstszy problem: krzyżowanie obuwia

Jednym z drobnych błędów, które regularnie można spotkać, jest niewłaściwe odkładanie obuwia.

Buty zewnętrzne stoją po stronie czystej albo obuwie fermowe trafia na podłogę wcześniej zanieczyszczoną obuwiem z zewnątrz. Czasami pracownik po zmianie butów wraca krok do tyłu po telefon, klucze lub inną rzecz pozostawioną po stronie brudnej.

Cała procedura może wtedy zostać wykonana poprawnie w dziewięćdziesięciu procentach, a mimo to ostatnia czynność ponownie zanieczyszcza obuwie przeznaczone do kurnika.

Dlatego podczas oceny śluzy interesuje mnie nie tylko to, jakie wyposażenie się w niej znajduje, ale jak wygląda pełna droga człowieka od drzwi zewnętrznych aż do stada.

Odzież - ten sam podział

Podobnie należy podejść do odzieży.

Kurtka używana na zewnątrz nie powinna trafiać do części czystej. Odzież przeznaczona do kurnika powinna być przechowywana w taki sposób, aby nie stykała się z ubraniami używanymi poza obiektem.

W praktyce szczególnie warto zwrócić uwagę na drobne przedmioty: telefon, klucze, notes, narzędzia czy latarkę.

Łatwo pamiętać o zmianie kombinezonu i butów, a jednocześnie przenieść telefon używany wcześniej w samochodzie czy innym kurniku bez żadnego oczyszczenia.

Bioasekuracja powinna więc obejmować nie tylko człowieka, ale również to, co człowiek wnosi ze sobą.

Jedna ferma nie zawsze oznacza jedną strefę czystą

Na fermach wieloobiektowych warto myśleć nie tylko o granicy pomiędzy światem zewnętrznym a gospodarstwem.

Każdy kurnik może być osobną jednostką epidemiologiczną.

Jeżeli w jednym obiekcie zaczynają pojawiać się objawy oddechowe, biegunka lub zwiększona śmiertelność, przenoszenie tego samego obuwia, sprzętu czy rękawic do kolejnego kurnika może sprzyjać rozprzestrzenianiu problemu.

Dlatego rozwiązanie, w którym człowiek przebiera się tylko raz przy wejściu na całą fermę, nie zawsze zapewnia wystarczające rozdzielenie poszczególnych stad.

Szczególnie na dużych fermach warto zastanowić się, co powinno być wspólne dla gospodarstwa, a co przypisane do konkretnego kurnika.

Kolejność obchodów jest częścią bioasekuracji

Strefa czysta i brudna to nie tylko pomieszczenia. To również sposób organizacji pracy.

Jeżeli na fermie znajduje się kilka stad, a w jednym z nich pojawia się problem zdrowotny, taki obiekt powinien być traktowany jako potencjalnie wyższe ryzyko.

W praktyce warto tak organizować obchód, aby najpierw odwiedzać obiekty bez problemów, a dopiero później stado, w którym występują niepokojące objawy.

Po wyjściu z problemowego kurnika nie powinno się automatycznie przechodzić do zdrowego stada w tej samej odzieży i obuwiu.

To prosta zasada, ale przy dużej liczbie obiektów i codziennym pośpiechu właśnie takie szczegóły potrafią decydować o skuteczności bioasekuracji.

Środek dezynfekcyjny nie zastępuje zmiany obuwia

Czasami spotyka się podejście, że przejście przez matę lub zanurzenie butów w roztworze dezynfekcyjnym wystarczy przed wejściem do kurnika.

W praktyce skuteczność dezynfekcji obuwia zależy między innymi od stopnia jego zabrudzenia, przygotowania roztworu oraz sposobu użycia.

But pokryty ściółką, ziemią czy materiałem organicznym nie staje się automatycznie „czysty” po krótkim kontakcie ze środkiem dezynfekcyjnym.

Dlatego tam, gdzie jest to możliwe, fizyczna zmiana obuwia na przeznaczone wyłącznie do danego obiektu daje znacznie bardziej jednoznaczne rozdzielenie stref.

Dezynfekcja może być elementem systemu, ale nie powinna służyć do maskowania źle zorganizowanego wejścia.

Sprzęt również przekracza granicę strefy

Bardzo często dobrze zorganizowana jest zmiana obuwia i odzieży, a jednocześnie sprzęt trafia do kurnika inną drogą.

Dotyczy to narzędzi, urządzeń serwisowych, wag, pojemników, sprzętu do szczepień czy elementów wyposażenia.

Warto więc zadać proste pytanie:

W jaki sposób przedmiot z zewnątrz staje się przedmiotem dopuszczonym do strefy czystej?

Jeżeli nie ma na to odpowiedzi, pozostaje luka w systemie.

Najlepszym rozwiązaniem dla często używanego, niedrogiego sprzętu może być przypisanie go na stałe do konkretnego obiektu. Jeżeli sprzęt musi być współdzielony, potrzebny jest ustalony sposób jego oczyszczania i dezynfekcji.

Szczególnej uwagi wymagają osoby z zewnątrz

Pracownik fermy zna zasady i wykonuje je codziennie. Inaczej wygląda sytuacja z osobą, która przyjeżdża sporadycznie.

Może to być serwisant, ekipa techniczna, dostawca czy inna osoba wykonująca pracę na terenie gospodarstwa.

Dobra śluza powinna być zorganizowana w taki sposób, żeby osoba widząca ją po raz pierwszy nie musiała domyślać się, co ma zrobić.

Wyraźny podział, przygotowane obuwie i odzież oraz prosta kolejność czynności są w takiej sytuacji bardziej skuteczne niż długa instrukcja wisząca na ścianie.

To szczególnie ważne, gdy ktoś wcześniej tego samego dnia przebywał w innym gospodarstwie utrzymującym drób.

„Tylko na chwilę” jest jednym z największych wrogów bioasekuracji

Najwięcej odstępstw od zasad nie wynika zazwyczaj z braku wiedzy.

Pojawiają się wtedy, gdy trzeba szybko sprawdzić alarm, poprawić linię, przynieść narzędzie, zobaczyć jeden problem albo wejść na minutę do kurnika.

Wtedy pełna procedura zaczyna być postrzegana jako niepotrzebna przeszkoda.

Jeżeli dzieje się to często, warto zastanowić się nie tylko nad dyscypliną pracowników, ale również nad organizacją systemu.

Być może narzędzia powinny znajdować się po stronie czystej. Być może potrzebne są dodatkowe buty. Być może wejście zajmuje za dużo czasu.

Dobra bioasekuracja powinna być tak zaprojektowana, żeby przestrzeganie zasad było łatwiejsze niż ich omijanie.

Strefy trzeba oceniać w rzeczywistym ruchu

Podczas audytu nie warto ograniczać się do oglądania pustego pomieszczenia.

Znacznie więcej informacji daje przejście przez całą procedurę tak, jak robi to pracownik.

Wtedy można zauważyć, że po założeniu czystych butów trzeba wrócić po kombinezon, że ręką dotyka się klamki używanej wcześniej od strony brudnej albo że sprzęt trzeba przenieść przez miejsce przeznaczone dla zanieczyszczonego obuwia.

Takie szczegóły są trudne do zauważenia na schemacie, a oczywiste podczas rzeczywistego przejścia przez śluzę.

To podejście warto stosować również przy ocenie innych elementów bioasekuracji: nie tylko sprawdzać, co znajduje się na fermie, ale obserwować, jak system działa w praktyce.

W okresie zagrożenia HPAI lub ND znaczenie granicy jeszcze rośnie

Przy zwiększonym ryzyku chorób zakaźnych każda niekontrolowana droga wejścia na fermę nabiera większego znaczenia.

Doświadczenie związane z działaniami dotyczącymi HPAI i ND pokazuje, że bioasekuracja musi działać zanim pojawią się pierwsze objawy w stadzie.

W okresie zwiększonego zagrożenia warto ponownie przejść przez wszystkie wejścia do obiektów i sprawdzić, czy nie pojawiły się skróty stosowane w codziennej pracy.

Nie powinno się czekać z poprawianiem śluzy do momentu, kiedy choroba znajduje się już w najbliższej okolicy.

Najprostszy test dobrze zorganizowanej śluzy

Przy ocenie strefy czystej i brudnej warto zadać trzy pytania:

Czy dokładnie wiadomo, gdzie przebiega granica?

Czy można ją przekroczyć bez zmiany obuwia, odzieży lub wykonania wymaganych czynności?

Czy człowiek albo sprzęt po przekroczeniu granicy może ponownie zetknąć się ze strefą brudną?

Jeżeli odpowiedź na pierwsze pytanie nie jest oczywista albo na dwa kolejne brzmi „tak”, system wymaga poprawy.

Dobra bioasekuracja nie musi być skomplikowana

Po latach pracy terenowej uważam, że skuteczna śluza nie musi być rozbudowanym pomieszczeniem wyposażonym w wiele urządzeń.

Znacznie ważniejsza jest jednoznaczna droga od brudnego do czystego.

Dobrze zorganizowany system powinien sprawiać, że osoba wchodząca do kurnika niemal automatycznie wykonuje kolejne czynności we właściwej kolejności.

W praktyce właśnie takie proste i konsekwentnie przestrzegane rozwiązania najskuteczniej ograniczają ryzyko przenoszenia czynników zakaźnych pomiędzy środowiskiem zewnętrznym, fermą i poszczególnymi stadami.